Krzysztof Łoziński: W poszukiwaniu guza. Jazda przez życie BEZ TRZYMANKI 1
Krzysztof Łoziński: W poszukiwaniu guza. Jazda przez życie BEZ TRZYMANKI

Poznajcie Krzysztofa Łozińskiego, niezwykłego autora, który swoją książką "W poszukiwaniu guza. Jazda przez życie BEZ TRZYMANKI" zabiera nas na ekscytującą podróż przez życie pełne wyzwań i niebezpieczeństw.


Łoziński, urodzony w 1948 roku w Warszawie, to postać o wielu talentach i dokonaniach – pisarz, publicysta, alpinista, mistrz sztuk walki i działacz opozycji antykomunistycznej.


Jego życie to opowieść o odwadze i niezłomności. Był inicjatorem i jednym z czołowych działaczy Komitetu Obrony Demokracji (KOD), a jego aktywność opozycyjna w czasach PRL przyniosła mu aresztowania i prześladowania.

Wspinając się na najwyższe szczyty świata, zarówno dosłownie, jak i metaforycznie, Łoziński niejednokrotnie musiał stawiać czoła swoim lękom i przeciwnościom losu.

"W poszukiwaniu guza" to książka, która przenosi czytelnika w świat pełen adrenaliny, gdzie każdy krok może być krokiem w nieznane. Łoziński dzieli się swoimi doświadczeniami, opowiadając o niezwykłych przygodach w Tatrach, Himalajach i Hindukuszu, a także o swojej pracy w Amnesty International i zaangażowaniu w obronę praw człowieka.

To opowieść o człowieku, który pomimo ryzyka zawsze dążył do swoich celów z pasją i determinacją. Krzysztof Łoziński to przykład osoby, której życie jest nieustanną podróżą bez trzymanki, często przyciągającą kłopoty, ale też pełną satysfakcji z osiąganych celów.

 

Fragment rozdziału "Ciężkie boje w Dolinie Ciężkiej"

...

Osłupiałem. Nasza cholernie trudna droga 400 metrowa przewieszona scianą, prowadzaca w dużej części terenem mocno przewieszonym, z trudną hakówką, której na prawdę nie każdy by podołał, to „warianty” do znacznie krótszej i nie porównanie łatwiejszej drogi prawym filarem. To fakt, łączy się z prawym filarem, ale na ostatnich 50–60 metrach od wierzchołka. Na dodatek te „nieistotne warianty” na Czołówce Miegusza, to nie mniej, ni wiecej, tylko „Czarne Zacięcie”, także moja droga, którą do dziś może przejść nie każdy i nie zaraz. W 1982 roku, Ryszard Malczyk i Zbigniew Czyżewski (absolutne gwiazdy) wycenili jej trudności na pierwsze w Tatrach VIII (osiem!). Jednym słowem, cholernie trudne drogi sa „wariantami” do dróg dużo, dużo, łatwiejszych. To tak, jakby w Warszawie nazwać Marszałkowską „nieistotną przecznicą” do ul. Wilczej albo Wislę nazwać dopływem Dunajca.

[ja wyceniłem naszą drogę na VI A3-, Janek na V+ A2, ale on zawsze miał skłonność do zaniżania trudności. Wysokość ściany jako jedyny zmierzył z użyciem GPS Włodzimierz Cywiński na 395 m, pozostałe oceny są „na oko”]

Nie wiem, co się „Baronowi” stało, bo przecież był człowiekiem rozsądnym i taternikiem doświadczonym, ale chyba miał jakąś przerwę w myśleniu. Zresztą później przez wiele lat sie przyjaźniliśmy.

Napisałem list do redaktora „Taternika”, Józefa Nyki, który był dla mnie auto
rytetem. No i zaczęło być śmiesznie.

„Baron” umówił się ze mną na rozmowę. Gdy do niego przyjechałem, na kanapie, oprócz „Barona”, siedział nieznany mi facet, taki bardzo duży mięśniak atleta. Rozśmieszyło mnie to.

Nie wiem, dlaczego wielu ludzi myśli, że jak ktoś trenuje sporty walki, to będzie ich bił. Ja oczywiście miałem już umiejętności (10 lat treningu i czarny pas), by nawet największego mięśniaka w ciągu kilku sekund pozbawić przytomności, ale nigdy nie byłem agresywny. Nigdy w dyskusjach czy sporach, nie używałem argumentu sily. Przez całe życie nikogo nie zaatakowałem, nikogo pierwszy nie uderzyłem (poza ringiem oczywiscie). Przez całe życie, poza ringiem i treningiem, użyłem pieści trzy razy: uderzyłem napastnika, który wcześniej uderzył mnie w twarz kastetem; uderzyłem gościa, który grożąc nożem chciał mi ukraść samochód i uderzyłem oraz rzuciłem na tai otoshi nożownika, który dźgnął (niecelnie) mojego kolegę nożem w szyję. Każdego z tych panów przekazałem policji (dwóch pierwszych po ocuceniu).

Drugi raz miałem podobną sytuację, gdy znajoma dziewczyna, z którą miałem 
rozliczenia finansowe, przyszła też z takim mięśniakiem, a ja oddałem jej kasę, którą byłem jej winien, zaś mięśniaka  poczęstowałem kawą. Bez mięśniaka też bym jej oddał, a gości traktuję grzecznie. Z mięśniakiem „Barona” też się przywitałem i podałem mu rekę.

Pokazałem „Baronowi” schemat drogi i zdjęcia, a także zdjęcie sciany z wrysowaną drogą. Pokazałem mu też mapę Tatr z poziomicami, z której wprawdzie nie można bylo dokładnie określic wysokości ściany, ale na pewno można było stwierdzić, że ma ponad 300 metrów, a nie 150, jak on twierdził. Zaprosiłem go także na letnią wycieczkę pod Czołówkę, by zobaczył, co to jest „Czarne Zacięcie”.

Rozstaliśmy się w zgodzie, a w kolejnym numerze taternika ukazało się sprosto
wanie jego autorstwa. To jest najlepszy przykład, że łatwiej spór rozstrzygnąć kulturalnie, a nie awanturujac się.

Po naszym przejściu czułem pewien niedosyt, że w ostatniej części uciekliśmy w prawo, zamiast pociągnąć dalej w góre. Niestety w 1974 roku ostro pokłóciłem się z Jankiem, do tego stopnia, że dalsza współpraca stała się niemożliwa. To osobny temat, więc go teraz pominę, ale jeśli chciałem drogę dokończyć, to juz musiałem to zrobić z kim innym.

...


Jeśli szukasz inspiracji i chcesz poznać historię człowieka, który nie bał się stanąć twarzą w twarz z trudnościami, sięgnij po tę książkę i zanurz się w niezwykłych opowieściach Krzysztofa Łozińskiego. Jego życie to dowód na to, że warto walczyć o swoje marzenia, niezależnie od przeciwności losu.

Więcej o Krzysztofie Łozińskim możecie przeczytać na Wikipedii, ale przede wszystkim w tej publikacji, więc nie czekaj tylko kup teraz, lub "zapisz się na powiadomienie o dostępności", a my wyślemy Ci informację dostępności w pierwszej kolejności.



Książka "W poszukiwaniu guza. Jazda przez życie BEZ TRZYMANKI" w sprzedaży już na początku czerwca.


Jest nam niezmiernie miło i czujemy się zaszczyceni, że możemy się przyczynić do opowiedzenia tej wspaniałej historii, która nota bene toczy się dalej i jesteśmy pewni, że jej dalsza część znajdzie swoje miejsce w kolejnym wydaniu.

Krzysztofie, dziękujemy za zaufanie i czekamy na więcej.

Komentarze do wpisu (1)

16 czerwca 2024

Świetnie Piszesz!.

Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
Zapisując się na newsletter oświadczasz, że zapoznałeś się z regulaminem oraz polityką prywatności sklepu internetowego. Możesz zrezygnować w każdej chwili.
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl